czwartek, 11 listopada 2010
Suki w Marakeszu
Marakesz zwiedzanie nam nie idzie
Ogólne zmęczenie szybkim tempem zwiedzania :)? Oczywiście, że nie! No co Wy! To tylko ostra 24 godzinna jazda oraz ekskluzywny 4- godzinny nocleg w aucie i na stacji benzynowej lekko nas
zgruzowały ale przed nami jeszcze suki i Marakesz nocą... damy radę
środa, 10 listopada 2010
Uwaga, uwaga wyjeżdżamy...
Jak nas tu nie znajdziecie to patrzcie też na http://cascasablanca.blogspot.com/
wtorek, 2 listopada 2010
Miejscówka
Jedno oko na Marocco .... a drugie? Wiadomo... Mam nadzieję, że któreś z nich będzie okiem Opatrzności i będzie chronić nas - Anię, Iwonę, Martę, Ankę, Tomka i Krzyśka przed nadmiernymi pokusami. Wyprawa krótka i na pewno raczej zwiadowcza, bo chcemy bawić w "Cassablance" Bogarta, zwiedzić medinę Fezu, pojechać "W stronę Marrakeszu" , żeby później poleżeć na plażach Agadiru.
A gdzie wyprawa na deskę na pustynię i trekking po górach Atlasu? No nie wiem, no nie wiem....
czwartek, 21 października 2010
Borneo - filmiki
Na filmiku 1 mozecie zobaczyć sobie jakie fajne zycie prowadzą oralbrutale w Sepilok Sanktuary,
filmiki 2 i 4 są raczej do posłuchania dzungli popołudniu i wieczorem ale za to na film 3 jest filmem instruktażowym dr Szajtera pt. Jak walczyć z pijawkami w dzungli ( ale musicie go zobaczyć do końca).
To tyle w kwestii Borneo przed nami Marocco ..
sobota, 2 października 2010
Kuala Lumpur,
Tak sobie siedze w tym samolocie i nie wiem co Wam napisac o Kuala Lumpur. Mysle, ze da sie tam zyc ( i nie pisze tego tylko ze wzgledu na Anie, ktora zostala tam na 12 miesiecy). Da sie tam zyc, pod warunkiem, ze sie wie gdzie mieszkac, jesc i chodzic - jak zreszta wszedzie na ziemi.
My mielismy jednak duzo czasu na KL i spokojnie sie po nim szwendalismy. Zdecydowanie warto wyjechac na wieze TV ( 5 wysokosc na swiecie) i pojechac do Batu Caves, gdzie Glus z wielka "radoscia" jadl sniadanie u swoich braci Hindusow (pyszne bylo). Park ze swoja ptaszarnia tez byl ok, niestety chlopakow napadl tam wlasnie len i stwierdzili, ze im sie juz nie chce chodzic, wiec Glus ograniczyl sie do wyprowadzenie swojej "malpki" czyli mnie na spacer i zorganiowaniu Sebowi sesji zdjeciowej z dziewczynami z Iranu. Po zapewnieniu sobie takich wlasnie atrakcji parki orchideii i hibiskusow oraz motyle zostaly przez moich turystycznych kompanow zupelnie zlekcewazone. No coz, spieszyli sie do na piwko i nocne ogladanie Pertonas Towers. To akurat jest absolutnie obowiazkowy punkt programu.
Nalezy jednak wiedziec, ze KL wieczorami jest niebezpieczne, w hostelu wisial artykul, zeby nie dac sie zapraszac na noc przez miejscowych, ktorzy grasuja z takimi propozycjami w metrze.
Ula, jak bedziesz tam nastepnym razem to sprawdz czy nie pojawil sie na drzwiach kuchni nowy wycinek o polskim turyscie, ktory doprowadzil do lez lokalesa na stacji metra. Dr Glus wlasnie w Kala Lumpur postanowil rozpoczac swoja praktyke psychiatryczna. Na szczescie byl to nasz ostatni wieczor i wiecej ofiar nie bylo.
A teraz podziekowania:
Uli za znalezienie miejscowki i porady dotyczace zwiedzania, Ani za pelnienie roli przewodnika i oczywiscie obu milym kolezankom za towarzystwo.
Anka
Spostrzezenie 1 dla singli facetow - Malezja kraj muzulmanski - akohol drogi ale ladne dziewczyny, wiec nie trzeba go pic za wiele, zeby docenic ich piekno. Ale uwaga - Malezja kraj muzulmanski - dziewczyny nie do wyjecia, wiec pozostaje picie. Takie bledne kolo moze generowac duze koszty podrozowania.
Spostrzezenie 2 wartosci estetyczne - Malezja kraj muzulmanski - nie ma tam okropnych staruchow podpierajacych się dziewczynkmi przy przemieszczaniu.
piątek, 1 października 2010
Na goraco z HK
Pozdrowienia z HK
Anka i Glus
czwartek, 30 września 2010
wtorek, 28 września 2010
I juz ostatnie zdjecia z Malezji
Terima Kash za wspolprace
Odpowiedzi dla Dominy wkrotce. Nagroda za Kiblat takze
Podzrowka
Anka
poniedziałek, 27 września 2010
Uwaga, uwaga...
z dzungli od Seby
z Tawau od Glusia i Seby
z Kuala Lumpur od Seby
Milego ogladania. Komentarze do zdjec pozwolimy sobie dac na zywo.
Pozdrawiamy
Anka, Seb i Glus
Tawau,
Alez ogromnie przepraszam drogie kolezanki Dominiki i inych czytajacych Troszke sie przez ostatnie dni opuscilam ale tak nam jakos zeszlo. Teraz jestesmy juz 2 noc w Kuala Lumpur lecz poprzednie 2 nocki spedzilismy w miescie portowym Tawau.
Trafilismy tam do "resortu" anglika, w ktorym moj ksiaze Krzys nie chcial spac, bo mu bylo za brudno!Wlasciciel - Dan byl zawiedziony ale dalismy mu szanse, zeby sie sprawdzil jako przewodnik.Otoz dowedzielismy sie, ze w Tawau mieszka 250 tys mieszkancow i ryboustwo jest zaraz po rolnictwie 2 galezia przemyslu w Malezji. Wszystkie owoce morza dostarczane do calej Malezji sa albo z Tawau albo z Sandakanu. Najbardziej dochodowym interesem jest w Malezji uprawa palm olejowych, ktore sadzi sie raz na 20 lat z czego owocuja przez 18 lat 6 razy w roku. I uwaga z 40 arkow mozna wyciagnac 300 tys ringg mies a pracownik na plantacji zarabia 300 rigg. Niezle co? Dla przyszlych plantatorow dodam, ze w Malezji obcokrajowcy moga sobie kupic ziemie bez przeszkod tyle, ze ta nadajaca sie pod planacje jest trudna do zdobycia, bo wiekszosc jest w rekach Chinczykow a oni sie nie dziela z obcymi.Zawsze jednak mozna probowac.
Dzieki Danowi trafilismy tez do wioski rybackiej - Indra Sabath i tam korzystajac z goscinnosci spowodowanej Swietem Sari Raja zjedlismy z Seba mnostwo ciasteczek popijajac kawa Inka. Mielismy niezlego stresa, zeby sie nie zapomniec i uzywac do jedzenia tylko prawej reki. Ludzie w wiosce byli bardzo przyjazni, usmiechali sie i machali do nas ale cos mi sie wydaje, ze patrzyli na nas troche jak na malpy w zoo. No nie dziwie sie takie okazy, pewnie rzadko im sie trafaja przy pasniku. Chociaz mieszkaja w "smietniku" nie chca sie jednak przeprowadzac do nowych pieknych osiedli budowanych dla nich przez rzad. Nie maja pieniedzy na czynsz no i pewnie stracili by mozliwosc darmowych polowow. A tak maja prace pod nosem i odpoczynek na "swiezym" powietrzu. Nie sa jeszcze zmanierowani jak w Tajladnii i nie oczekuja zadnych napiwkow i co najwazniejsze nie zebrza i nie zaczepiaja na ulicy w celu wysepienia kaski.
To by bylo na tyle.
Tym razem odcinek, byl nieco powazniejszy ale mial miec znamiona repotrtazu, to sie staralam dostosowac.
A teraz ide obudzic chlopakow, bo musze ich wyprowadzic na miasto.
Pozdrowka
Anka
Sent from my iPad
niedziela, 26 września 2010
piątek, 24 września 2010
Tawau Hills Park,
Nie wcale sie nie balismy!!! Nie, nic a nic!!!!!!!! Postanowilismy byc bardzo
dzielni i isc do praaaaaawdziiiiiiwejjjjjj dzungli, bez przewodnika.
A co! Kto jak nie my! Ale powniewaz, chlopcy nie sa w ciemie bici, postanowili sie dobrze do tej wyprawy przygotowac i poszli na przeszpiegi. Dowiedzieli sie, ze w naszej dzungli nie ma ma dzikszych zwierzat nad pijawki, wiec juz bez stresu ochoczo zaczelismy sie przygotowywac na wyprawe. Zakupilismy odpowiedni sprzet w postaci cudownych skrpetek antypijawkowych i poszlismy w ten niebezpoeczny borneanski las deszczowy.
A tam horror i same potwory lesnie - modliszki w trakcie przepoczwarzania sie, prostokatne obrzydliwe gasienice, gigantyczne komary, pijawki i czerwony makar, o przepraszam makak Oczywiscie natychmiast niektorzy z nas (nie bede pisac, ze Glus) dostali ataku lekkich natrectw i co chwile sprawdzali, czy aby ich cos nie je lub co gorsza pije. I co sie okazalo - Seb chcial, to mial - przyssala sie do niego taka jedna pijawica i utoczyla mu zdziebko jego blekinej krwi. To Ci bezwzgledna Wapmirzyca. Udalo nam sie jednak jakos dotrzec do najwiekszego drzewa wsrod drzew tropikalnych na swiecie i w drodze powrotnej zaliczajac 2 gleby, tym razem w wykonaniu moim i Glusia, dotarlismy do bezpiecznej kantyny z piwkiem. Uff....
Teraz sobie siedzimy na tarsie i sluchamy odglosow dzungli dla ktorych tu przyjechalismy. Sa imponujace. Warto bylo.
A i jeszcze zjedlismy moon cake'a i jestesmy juz spokojni, ze wszystkie zyczenia nam sie spelnia.
I tym optymistycznym akcentem, zegnam sie z Wami czule.
Anka
Ps. Glus postanowil zrobic interes zycia i produkowac skarpetki do dzungli, ciekawe jak mu pojdzie sprzedaz w Polsce?
Ps. Sebie chyba za malo upuscila krwi ta pijawka, bo naslala na niego nietoperka, ktory go co jakis czas atakuje a Glus go usiluje upolowac aparatem.
Ps W nocy ma tu sie jeszcze pojawic gigantyczna rapucha, Seb ja zamierza pocalowac, no aby to byla dziewczynka...
Sent from my iPad
środa, 22 września 2010
Sandakan i Wyspa Mabul
Sandakan, wyspa Mabul
Bardziej Plazowo, czyli pakiet palm i piasku
wtorek, 21 września 2010
DLA IGI
Nie wiemy na jakim jestes statusie, wiec zyczymy powodzenia i trzymamy kciuki ..
Push, push, push
Oral Brutale !
Skoro juz pewnie domysliliscie sie kogo mielismy na mysli, spiesze z wyjasnieniem, ze nazwa te jest "nieco" mylaca i wymyslona na nasz osobisty uzytek na czas tego wyjazdu. Oczywiscie wszystkich zainteresowanych zboczkow przepraszam za rozczarowanie - to byl taki radosny zarcik.
Tak naprawde na zdjeciu jest Mariko z malutkim dzieckiem, ktora mieszka w Sepilok w Osrodku dla porzuconych orangutanow. Ten osrodek powstal z mysla o ratowaniu sierot, ktorych mamy zostaly zabite lub one same zostaly odebrane handlarzom. Aktualnie znajduja sie tam 3 matki z malymi i 7 innych mniej lub bardziej doroslych dzieci, ktore juz nie maja tak dramatycznych przezyc za soba i sa raczej potomkami tamtych osieroconych ofiar pazernych i glupich ludzi.
Tak czy ineczej pojechalismy odwiedzic te przemile czlekokszaltne, poniewaz dostalam zlecenie przywiezienia maluchow dla Violi i Lili. Ogromnie mi przykro dziewczyny - wszystkie maluchy juz "wyszly". Nastomiast Seba mowi, ze odkryl w sobie cos z przodkow to moze sie na niego skusicie.? Moze wtedy ta adpcja bedzie cos miala wspolnego z tytulem tego posta? Kto wie?
Wracajac do tematu - osrodek czysty, zadbany i bardzo komercyjny. Cala akcja trwa 15 min, bo tyle malpy jedza banany. Taksa 30 zl plus 10 za aparat. My mielismy duzo szczescia, bo dzieki mojemu zwierzecemu imstyktowi odeszlismy od platformy i spotkalismy sie oko w oko z Mariko i jej malym w odleglosci 8O cm (Seb to dokladnie wymierzyl). Niestety Glus ja wkurzyl fleszem i sobie poszla w las. Wiadomo, zabrac Glusia do lasu.
Dzis czyli w niedziele 19.09 siedzimy juz sobie na wyspie Mabul z czeskimi znajomymi, pijemy piwko i obserwujemy gwiazdy i chmury a chlopcy umawiaja sie na pokera. No bedzie sie dzialo!
Tak, wiec koncze i pozdrawam Was czule w ich i swoim imieniu..
Anka
Ps tekst pisany 2 dni temu ale dopiero teraz mamy dostep.
Sent from my iPad
sobota, 18 września 2010
Sandakan.
Jechalismy i jechalismy i juz po 6 godzinach tej jazdy luksusowym autobusem, w ktorym puscili, chyba specjalnie z okazji naszej obecnosci film " Salt" z Olbryskim, znalezlismy sie w ogromnym miescie nad smierdzacym morzem. Oprocz tego przeuroczego zapachu, przypominajacego nieco Indie - Sandakan nie oferuje nic, jest po prostu baza wypadowa dla 3 wycieczek:
2 lub 3 dniowego wypadu do dzungli i jaskin za 390 riggitow,
do przedszkola dla orangutanow - za 30 riggitow ( jedynie jak ktos jest takim bystrzakiem jak my),
oraz 2 - dniowego wypadu do Zolwiowego Parku Narodowego za jedyne 590 riggitow.
Mimo najszczerszych checi z tej ostatniej wycieczki zrezygnowalismy, bo po pierwsze primo - nie bylo wolnych miejsc a po drugie primo BYLO ZA DROGO.
Tak czy inaczej zamierzamy namierzyc te zolwie na Sipadanie, do ktorego wlasnie zmierzamy, jadac kolejne 6 godzin i jak podpowiada mi Sebastian ogladajac caly czas plantacje palm olejowych.
No ale wrzcajac do Sandakanu w samym miescie spotkalismy: 24cm szczura, 7 cm karalucha oraz TAZANA, ktorego cechy charakterystyczne dyktuja mi chlopcy:
1. Spsob poruszania sie - na slimaka,
2. Styl ubioru - wczesne srediowiecze,
3. Won - aura rozprzestrzeniajaca sie na 1 km/2, wzbudzajaca jeden jedyny odruch,
4. Wyraz twarzy - zdziwiony/radosny,
5. Kolor skory - brunatno-brudny
Czule wspominamy go co godzine, bo nie mozemy go zapomniec. Postanowilismy go zaprosic na Sylwestra.
I ta radosna nowina koncze i zaptaszam na ostani odcinek o Oral Brutalach.
Anka i wesole chopaki
Sent from my iPad
piątek, 17 września 2010
Wiecej zdjec...
Milego ogladania. O Oral Brutalach wkrotce Makarku, cierpliwosci, zbieram materialy....
Anka
A teraz mala prywatka:
ps. Specjalne pozdrowienia dla Kalisi, ktora mowi, ze na naszych blogach jest nas za malo.
ps. Synek odbieraj codziennie swoje maile a moje smieci kasuj. I oczywiscie ucz sie.
Dla Agnieszki z okazji urodzin..
Dominika napisala, zeby cos wiecej napisac .
Borneo, brzmi bardzo dziko i ekscytujaco ale tak juz od dawna niestety nie jest. Jest natomiast komercja i juz to sie nie zmieni, no chyba, ze bedzie reset i swiat zacznie od nowa. W tej chwili Kota Kinabalu, stolica malezyjskiej czesci Borneo to wielkie nowoczesne miasto, z wiezowcami i strzezonymi osiedlami dla sredniej klasy. Nie widac tu na ulicy zadnych nedzarzy ani zebkarkow a jezeli sa to sa, dobrze schowani przed wzrokiem publicznym. Nam sie udalo na przypadkowym nocnym spacerze zobaczyc cale osiedle na palach, ktore bylo usytuowane vis a vis pieknego strzezonego osiedla.Jak do tej pory jestesmy zszokowani tym co zastalismy na tej wedlug naszych wyobrazen - dziekiej wyspie. Cywilizacja i porzadek.
Przez 2 dni jezdzilismy po Parku Narodowym Kinabalu, przypominajacym raczej Nowa Zelandie niz Filipiny. Pieknie utrzymane sciezki dla turystow, mozliwosc dojechania wszedzie naszym "off roadem", czysto i wszedzie 15 riggitow czyli zloty (kurs 1:1) za wjazd.
Widzielismy panorame Mt. Kinabalu, ogrod botaniczny ale bez zadnego kwitnacego kwiatka, bylismy 47 m nad dzungla na moscie z lian, kapalismy sie w goracych zrodlach i pod wodospadem oraz relaksowalismy sie na plantacji herbaty.
Najwiekszym jednak wyzwaniem, jak do tej pory, zamiast przedzierania sie przez dzungle byla jazda Kencilem, za ktorego kierownica siedzial Glus. Walczylismy z Seba o zycie przechylajac "woz" na prawo, bo Glus postanowil jechac poboczem przy okazji nie omijajac zadnych dziur. Bylo bosko ale zdecydowanie lepiej szlo dzien 0wczesniej Sebie. I jeszcze jedno wyzwanie chlopcy maja cowieczor - zalezc jak najtansze piwo. Nieztety ceny sa zaporowe - puszeczka piwka kosztuje 9 zl w 7/11 na szczescie sa happy houers" i wtedy mozna trafic na puszeczke za 3 riggity. No coz, muzulmanski kraj. Muminkom bytu bylo moze nie ciezej, ale na pewno drozej sie bawic. Koncze bo wlasnie dojechalismy do Sandakan, ktore jest wypadowka na Wyspe Zolwi i do Przedszkola dla Oral Brutali, Narka
Anka, Seba i Glus
Ps. Blog podlega cenzurze,wiec o imprezach bedziemy opowiadac na zywo.
Ps2 Viola dzieki za info o krzyzu, wracamy..., bo nie mielsismy wczesniej takiego zamiaru
Sent from my iPad
czwartek, 16 września 2010
środa, 15 września 2010
Autostop
Kota Kinabalu i park Narodowy Kinabalu
Jak na razie ze zdziwieniem musimy stwierdzic, ze nie ma tu zadnej dziczy, zadnej, nic a nic. Park Narodowy jest czysciuki i wysprzatany, z bardzo dobra asfaltowa droga i pieknie przygotowanymi sciezkami. Jak na razie bardziej tu wyglada jak w Nowej Zelandii niz w Azji, ktora znamy. Nie przeszkadza nam to jedank korzystac z jego goracych zrodel (ale zdjecia sa u Seby a jego aparatu jeszcze nie opanowalismy..
wtorek, 14 września 2010
Hong Kong
Kocham Azje (oczywiscie nie Tuchajbejowicza, choc Olbryski w tej roli byl swietny).
HK a raczej lotnisko w HK pozdrawia wszystkich
poniedziałek, 13 września 2010
niedziela, 12 września 2010
Plan planów
14 września 2010 - lądujemy w Kota Kinabalu stolicy malezyjskiej części Borneo,
potem sobie jedziemy "autostopem" odwiedzić oranguany i żółwie i inne morskie potwory na Sipadanie .
W okolicach Tawau zobaczymy Las Tropikalny i polecimy
25 września 2010 do Kuala Lumpur a potem
28 września 2010 do Hong Kongu, żeby nareszcie
1 paźdzernika 2010 wylądować w Warszawce
No i mapki
czwartek, 9 września 2010
No i zaczęło się .. BORNEO!!!!
A może Święta Trójca?
Seba, Krzysiek i ja - czyli Anka, postanowiliśmy być dzielni i zobaczyć co robią na co dzień Łowcy Głów na Borneo.
Jak zdecydują się nam podarować życie to sprawdzimy jak się mają orangutany, nosacze i żółwie szylkretowe, które zamieszkują tę, już tę coraz mniej dziką wyspę.........
ps. Gluś już leci ....a ja sobie spokojnie, bez pośpiechu, robię nowego bloga ale Makar nie daje mi skończyć, więc wrzucam coś na szybko i resztę zostawiam na jutro, bo jak widać chłopaki już zmęczone a jeszcze za dobrze nie wyjechali ..
wtorek, 11 maja 2010
Plan planu - Coron, Luzon, HK
25.04 - Coral Bay - bania ale ladniej bedzie beach party
26.04 - Coral Bay - bania - taras party w czworakach
27.04 - Coral Bay - wyjazd grupy K-ów - W-wa, buuuu
28.04 - Coral Bay - urodziny Kasi
29.04 - Coral Bay - lekka bania
30.04 - Manila - cos mi sie wydaje, ze spallismy, pojechal Glus
01.05 - Manila - pub dla lokalsów po raz 1, pojechala Kasia, Sonia i Jacek
02.05 - Manila - ten sam pub ale "Polska rządzi"
03.05 - Hongkong - panorama HK nocą
04.05 - Hongkong - bulwar i Pigalak,
05.05 - Hongkong - HK downtown, pojechala Iwona, Kasia, Grazyna, Jasiu i Robert
06.05 - HK - AMS - wracamy i zamykamy peleton
To by było na tyle. Jak cos ominęłam to sprostujcie.
Buziaki
Plan planu - Luzon i Palawan
14.04 - samolot AMS-HK
15.04 - Manila dzielica Malate - karaoke party
16.04 - Donsol - beach party i pierwsze próby borkingu
17.04 - Donsol - urodziny Glusia
18.04 - Puerta Princessa - So Big party
19.04 - Sabang - beach party - sto lat dla Glusia
20.04 - Sabang - beach party nr 2
21.04 - Sabang - beach party nr 3
22.04 - El Nido - nie wiem co bylo, bo spalam od 19
22.04 - El Nido - karaoke w beach barze
23.04 - El Nido - taras party
24.04 - Puerta Princessa - live Music i live dance na stolach
niedziela, 9 maja 2010
2 days fter... - zagadka
sobota, 8 maja 2010
Day After
Powoli odzyskuje poczucie rzeczywistości, a to co się TU dzieje poddaje pod wątpliwość senes mojego powrotu. Tomek i Radio od rana zdają mi relacje z groteskowej rzeczywistości RP. Cenka opada. Nasze wojsko ma maszerować 120 kroków na minutę na Placu Cerwonym. No i kryzys...kryzys wartości.
Dzieki WSZYSTKIM za masę wspólnie spędzonych cudownych chwil. Chociaż może to być dla niektórych trudne, to życze Wam, aby czas do nastepnego wyjazdu nie upływałpod znakiem zaciskania pięści i zębów, bolesnego odliczania chwili po chwili, bani po bani.. O ile nic się nie zmieni, do zobaczenia za 2 tygodnie w górach.
czwartek, 6 maja 2010
NEXT NEXT NEXT
Bo ja jak cos mówie to mówie :)
To narazie wstępne poszukiwania - ale mysle że mozna znaleźć cos taniej.
Lot Delhi-Kuala Lumpur-Bali wstępny termin 2 - 17 grudzień (termin oczywiscie do dyskusji)
1 Bilet.

2 Bilet.

Pozdrawiam
Tomek
Wracajcie Szczęsliwie.
Tuz Przed Wielkim Wystrzeleniem!
Za chwil pare, juz za moment opuscimy nasze "gniazdko" w Lee Garden w Honk Kong'u i wystrzeleni w niebosklon pomkniemy do Amsterdamu, by tam przetrwac "na kartonach" do nastepnego wystrzeleenia. Pozdrawiamy wszystkich!
Ale ten Marek romantyczny, nie?
A ja tez jeszcze dorzuce swoje 5 groszy. Fajnie, nawet bardzo fajnie bylo ale sie skonczylo.
Dzieki wszystkim za super wakacje. Mozna odliczac juz czas do nastepnych.
Buziaki
Anka i Krzysiek
środa, 5 maja 2010
Odpowiedź na post pt. Efekt uboczny
SYRENKA i KROKODYLE
Efekt Uboczny
Muminki Do The Bang Kok
Wkrotce wydarzenia przybraly zupelnie niespodziewany obrot..
Jak spiewala SGPW "chlop zywemu nie przepusci..". Jasiek nie odpusci nawet lokalnemy bozyszcze z wosku..
NO dobra... ja tez sobie pozwolilem na male "conieco":




