wtorek, 20 kwietnia 2010
poniedziałek, 19 kwietnia 2010
niedziela, 18 kwietnia 2010
a teraz Puerta Princessa
Jak do tej pory rytm podróży mamy raczej rejsowy niż lądowy. Nie ma znaczenia, która jest godzina dnia czy nocy zawsze jest Ktoś na chodzie. Bardziej nam upływa noc za nocą niż dzień za dniem. Ale żeby nie było niesłusznych podejrzeń - w międzyczasie także "realizujemy" program wycieczki.
1. Zaliczyliśmy Manilę, której Królową została Kasia Banasik - Dijon (1 noc)
2. Udało nam się szczęśliwie dolecieć do Legaspi i splądrować Donsol (2 noc)
3. Nie wystraszyły się nas ani rekiny wielorybie ani świetliki ani lokalesi, którzy byli świadkami prawdziwych polskich urodzin Glusia (3 noc).
4. Aktualnie wyruszyliśmy na podbój Puerta Princessa ale, że godzina młoda "wszystko się może zdarzyć"
Trzymajcie kciuki za mieszkańców wyspy Palawan, bo zamierzamy tu zostać cały tydzień.
Anka
1. Zaliczyliśmy Manilę, której Królową została Kasia Banasik - Dijon (1 noc)
2. Udało nam się szczęśliwie dolecieć do Legaspi i splądrować Donsol (2 noc)
3. Nie wystraszyły się nas ani rekiny wielorybie ani świetliki ani lokalesi, którzy byli świadkami prawdziwych polskich urodzin Glusia (3 noc).
4. Aktualnie wyruszyliśmy na podbój Puerta Princessa ale, że godzina młoda "wszystko się może zdarzyć"
Trzymajcie kciuki za mieszkańców wyspy Palawan, bo zamierzamy tu zostać cały tydzień.
Anka
środa, 14 kwietnia 2010
amsterdam 2
Amserdam :)
poniedziałek, 12 kwietnia 2010
ZEGAR - formalnie.
Nasz ZEGAR wybitnie kłamie. Spieszy się jak dziki. Podobno na jakimś japońskim czasie idzie (skośny, to i durny).
Anyway, wyjazd jest w środe 14ego o 13:30 czasu polskiego z Wawy (przynajmniej nasza grupka).
No, to tyle formalności.
Ide utulić kiciaki, kończę melise i do wyrka.
P.S.1
Nie obiecuje, że bede tesknić! ;-)
P.S.2
...bedę jak diabli...
Anyway, wyjazd jest w środe 14ego o 13:30 czasu polskiego z Wawy (przynajmniej nasza grupka).
No, to tyle formalności.
Ide utulić kiciaki, kończę melise i do wyrka.
P.S.1
Nie obiecuje, że bede tesknić! ;-)
P.S.2
...bedę jak diabli...
niedziela, 11 kwietnia 2010
just a little bit excited
Zaczynam juz odczuwac ten fajny dreszczyk przedwyjazdowy... Zwlaszcza, ze jutro pakowanie! Ech chcialabym tam juz byc i walnac sie z drinem na plazy w calym Waszym doborowym gronie :-)
Zyczmy sobie szczesliwego dolotu, pobytu i przylotu.
I z tymi zyczeniami otwieram pilsnera celem zatoastowania :-P
Sijusun gajs :-)
P.S.
http://www.odyssei.com/pl/zwroty/683.html
Prosze zwrocic uwage na to jak duzo trzeba powiedziec, zeby powiedziec PRZEPRASZAM, prawie tak duzo jak PROSZE MNIE NIE DOTYKAC ;-)
Zyczmy sobie szczesliwego dolotu, pobytu i przylotu.
I z tymi zyczeniami otwieram pilsnera celem zatoastowania :-P
Sijusun gajs :-)
P.S.
http://www.odyssei.com/pl/zwroty/683.html
Prosze zwrocic uwage na to jak duzo trzeba powiedziec, zeby powiedziec PRZEPRASZAM, prawie tak duzo jak PROSZE MNIE NIE DOTYKAC ;-)
wtorek, 6 kwietnia 2010
Hong Kong, Macau
Drobna propozycja na czas pobytu w HKG - wiem że bedziemy tam w różnych terminach - dotyczy to powrotu ale może ktos skorzysta. Dominika wyszukala cos takiego: ) -
Pstrtyk
Zwróćcie uwagę na 5 dzień podróży. Może warto zobaczyć.
Pstrtyk
Zwróćcie uwagę na 5 dzień podróży. Może warto zobaczyć.
sobota, 20 lutego 2010
Oto pewna przypowieść:
Po zdobyciu przez pułk fabryki gorzałki porucznik Sołżenicyn rzekł do Rżewskiego
- Tyle gorzałki to i nasz pułk nie wypije poruczniku...
- Sołżenicyn! Gwardia umiera, a nie poddaje się! - wykrzyknął Rżewski.
Gwardia umiera, a nie poddaje się! - oto propozycja hasła na wyjazd :-)
Damy radę! ;-)
Po zdobyciu przez pułk fabryki gorzałki porucznik Sołżenicyn rzekł do Rżewskiego
- Tyle gorzałki to i nasz pułk nie wypije poruczniku...
- Sołżenicyn! Gwardia umiera, a nie poddaje się! - wykrzyknął Rżewski.
Gwardia umiera, a nie poddaje się! - oto propozycja hasła na wyjazd :-)
Damy radę! ;-)
niedziela, 14 lutego 2010
czwartek, 28 stycznia 2010
Domki
wtorek, 26 stycznia 2010
Muminki Filipinki
Muminki na Filipinach
Kolejny blog i 2 z serii wyjazd gdzieś i nie wiadomo po co. Gdzie, to wskazuje tytuł, po co - wiadomo po dobrą zabawę i niezapomniane przeżycia. Mamy nadzieję że będziecie nam towarzyszyli od początku do końca wycieczki lub naszego końca. Żeby wszystkim było łatwiej za nami nadążyć to w kolejności alfabetycznej przedstawiamy uczestników wyprawy: Anka, Darek, Domi, Dominika, Grażyna, Iwona, Jacek, Kasia, Kasia M, Krzyś-Borek, Krzyś-Gluś, Łukasz, Marta, Marek, Tomek, Robert, Seba, Sonia.
Kolejny blog i 2 z serii wyjazd gdzieś i nie wiadomo po co. Gdzie, to wskazuje tytuł, po co - wiadomo po dobrą zabawę i niezapomniane przeżycia. Mamy nadzieję że będziecie nam towarzyszyli od początku do końca wycieczki lub naszego końca. Żeby wszystkim było łatwiej za nami nadążyć to w kolejności alfabetycznej przedstawiamy uczestników wyprawy: Anka, Darek, Domi, Dominika, Grażyna, Iwona, Jacek, Kasia, Kasia M, Krzyś-Borek, Krzyś-Gluś, Łukasz, Marta, Marek, Tomek, Robert, Seba, Sonia.
piątek, 20 listopada 2009
Efektowny klip z imprezy Shemale'i autorstwa Krzyśka Borka:
http://www.youtube.com/watch?v=211yDamTNs4
Może i my założymy podobny zespół? Ja zacznę od dorobienia sobie piersi.... ;]
Kuba
http://www.youtube.com/watch?v=211yDamTNs4
Może i my założymy podobny zespół? Ja zacznę od dorobienia sobie piersi.... ;]
Kuba
czwartek, 19 listopada 2009
Dobrze wiem ze pewnie nie bedziemy tam wracać zaraz moze kiedyś :) ale mozna by było zastanowić się nad wyjazdem na jakąś górkę w Alpy. Pewnie w grudniu nie uda się tego zrealizować bo będzie krucho z czasem (ale niewykluczajmy tego miesiąca) ;) może pierwsza połowa stycznia-gdzieś do Austrii.
Zmienimy trochę klimaty o 50 C . - i ujrzymy takie widoczki :)

Tomek :)
Zmienimy trochę klimaty o 50 C . - i ujrzymy takie widoczki :)
Tomek :)
I ja tu chciałem jako ariergarda (znaczy nasza piątka)tj Grażynka,Krówka,Szymon,Pykóś i ja zakomunikować że jako ostatni(aha jest jeszcze Robert - ale on nie wiadomo czy wróci...) wróciliśmy szczęśliwie z niewieloma jedynie objawami różnych chorób.
Za to ja jako jedyny chyba szczęśliwy że nie muszę znosić gorączki Bangkoku (raczej starałem się nie opuszczać klimatyzowanego pokoiku hotelowego)z radością powitałem rześkość która ogarnęła moje jeszcze roznegliżowane nieco ciało na lotnisku w Pyrzowicach.
No i jeszcze taki po powrotowy wniosek coby jakby sie zebrała jakaś grupa wolontariuszy która by obrobiła te dziesiątki GB fotek które zakotwiczyły w moim kompku i poddała je wnikliwej cenzurze...
No i na koniec chciałem wszystkim uczestnikom(czkom)podziękować za wspólne miłe chwile w takich miejscach... natomiast szczególne podziękowania i wyrazy podziwu składam na dłonie Ani która potrafiła harmonijnie zapanować nad szczególnie zdyscyplinowaną grupą i każdemu potrafiła wyjaśnić czego dany osobnik chce najbardziej ;)
Pozdrawiam Krzysiek
Za to ja jako jedyny chyba szczęśliwy że nie muszę znosić gorączki Bangkoku (raczej starałem się nie opuszczać klimatyzowanego pokoiku hotelowego)z radością powitałem rześkość która ogarnęła moje jeszcze roznegliżowane nieco ciało na lotnisku w Pyrzowicach.
No i jeszcze taki po powrotowy wniosek coby jakby sie zebrała jakaś grupa wolontariuszy która by obrobiła te dziesiątki GB fotek które zakotwiczyły w moim kompku i poddała je wnikliwej cenzurze...
No i na koniec chciałem wszystkim uczestnikom(czkom)podziękować za wspólne miłe chwile w takich miejscach... natomiast szczególne podziękowania i wyrazy podziwu składam na dłonie Ani która potrafiła harmonijnie zapanować nad szczególnie zdyscyplinowaną grupą i każdemu potrafiła wyjaśnić czego dany osobnik chce najbardziej ;)
Pozdrawiam Krzysiek
Jak Makar zaczął to ja teź powinnam coś napisać i napiszę Wam tak .... Jest godzina 8 rano od 2 dni chodzimy spać o 20-tej czyli o 2-iej, wstajemy o 6-tej czyli o 12-tej. Teraz za oknem kolor nieba jest daleki od błękitu i całe szczęście, źe temperatura nie dochodzi do zera, bo bym się poddała. W związku z powyższym - ogłaszam, że CZAS WRACAĆ.
I NA KONIEC - DZIĘKI WSZYSTKIM ZA ZAJEFAJNY WYJAZD.
I NA KONIEC - DZIĘKI WSZYSTKIM ZA ZAJEFAJNY WYJAZD.
DALIMY RADĘ .... I love You Baby...
środa, 18 listopada 2009
Korzystając z okazji ze Blog jeszcze funkcjonuje chciałbym podziękować wszystkim uczestnikom wspólnej wyprawy do Tajlandii:
Ani, Marcie, Karolinie Agnieszce, Joli, Grazynie, Krówce, Glusiowi, Borkowi, Markowi, Wojtkowi, Witkowi, Szymkowi, Robertowi, Sławkowi, Lenczowi (Kubie-kleszczowi-leszczowi-męczowi :)) za wspólne przygody przezyte w kraju gdzie wszyscy są uśmiechnięci i weseli.
No i nalezy zastanowić się nad jakąś imprezą porejsową - można jeszcze ustalić tylko miejsce i po przejsciu kwarantanny związanej z roznicą czasu, przystąpić do odrobaczania :)
I również podziękowania dla wszystkich którzy komentowali naszego bloga ( wielkość podziękowań proporcjonalana do ilości wpisanych komentarzy) ;)

Pozdrawiam
Tomek
P.S. No i czekamy na wiosenną wyprawę na Filipiny - ale to juz inna historia - Miauuuuu
Ani, Marcie, Karolinie Agnieszce, Joli, Grazynie, Krówce, Glusiowi, Borkowi, Markowi, Wojtkowi, Witkowi, Szymkowi, Robertowi, Sławkowi, Lenczowi (Kubie-kleszczowi-leszczowi-męczowi :)) za wspólne przygody przezyte w kraju gdzie wszyscy są uśmiechnięci i weseli.
No i nalezy zastanowić się nad jakąś imprezą porejsową - można jeszcze ustalić tylko miejsce i po przejsciu kwarantanny związanej z roznicą czasu, przystąpić do odrobaczania :)
I również podziękowania dla wszystkich którzy komentowali naszego bloga ( wielkość podziękowań proporcjonalana do ilości wpisanych komentarzy) ;)
Pozdrawiam
Tomek
P.S. No i czekamy na wiosenną wyprawę na Filipiny - ale to juz inna historia - Miauuuuu
wtorek, 17 listopada 2009
Udalo sie wyleciec z Bankoku, niestety Slawek i Aga zostali niewiadomo na jak dlugo( ale im zazdroszcze, a mialem to byc ja). Piloci Finair strajkuja. My lecimy teraz do Rygi, co dalej sie zobaczy. Mam nadzieje ze dotrzemy dzisiaj do Warszawy. Nie ma mnie na zdjeciu bo ktos musial je zrobic. Tomek. Pozdrawiamy Slawka i Age.
niedziela, 15 listopada 2009
dzisiaj wylatujemy z KOH SAMUI do Bankoku gdzie czeka nas jeszcze chwila zabawy a na lotnisku kolorowe taksowki 
I Kilka zdjęć z zycia grupy, oraz innych stworzen w Tajlandii:).
Cala grupa w komplecie.
Stacja benzynowa narazie bez patronatu ale ORLEN moze miec tu pole do popisu:).
kraby przed zjedzeniem
Resztę zdjec postaramy sie wrzucic jak najszybciej na picasse.

I Kilka zdjęć z zycia grupy, oraz innych stworzen w Tajlandii:).
Cala grupa w komplecie.

Resztę zdjec postaramy sie wrzucic jak najszybciej na picasse.
sobota, 14 listopada 2009

Wiec tak - (zdania nie zaczyna sie od wiec). Wiec zaczne :) po pobycie na Koh Phangan dotarlismy na Koh Samui - i jezdzimy sobie na "pizdzikach" - pizdziki to takie male motorki ktore zapierdzielaja do 100 km/h.
Wczoraj troszeczke nas przygrzalo, a my zamiast siedziec na basenie jezdzilismy na tych pizdzikach caly dzien zwiedzajac wyspe, kapiac sie w morzu i raczylismy sie ginem z tonicem - ja byle pasazerem Cipkozercy :) gdyz sam nie moglem prowadzic. (tutaj mozliwos jazdy pojazdem okresla sobie czlowiek sam) - promile i inne tam ......
- zdjecie do tego tekstu bedzie na nastepnym wpisie bo tajski internet nie chce przyjac :)
Wczoraj troszeczke nas przygrzalo, a my zamiast siedziec na basenie jezdzilismy na tych pizdzikach caly dzien zwiedzajac wyspe, kapiac sie w morzu i raczylismy sie ginem z tonicem - ja byle pasazerem Cipkozercy :) gdyz sam nie moglem prowadzic. (tutaj mozliwos jazdy pojazdem okresla sobie czlowiek sam) - promile i inne tam ......
czwartek, 12 listopada 2009
Juz jestesmy na Koh Samui, bo odpuscilismy sobie 9 godzinna przeprawe na Koh Pee Pee. Nie, nie... raczej zdecydowalismy, ze musimy miec gdzie wracac na nastepny raz. Aktualnie walczymy ze sloncem i ruchem ulicznym przechodzac na prawdziwy low cost (w hotelu za 900 THB) Ale za to odzywiamy sie na targach i planujemy 14 godzinna przeprawe promowo-autokarowa do Bangkoku. No nie wiem czy nam to pojdzie latwo, bo ma to sie odbyc na dzien po urodzinach Witka. Trzymajcie za nas kciuki!!!! Zdjecia jutro, bo Borek nie ma sily z nami mieszkac i nie mamy dostepu do laptopa.
Podzro
Anka, ktora siedzi z Kuba i Jola na necie.
Podzro
Anka, ktora siedzi z Kuba i Jola na necie.
wtorek, 10 listopada 2009
poniedziałek, 9 listopada 2009
No wiem, wiem, że się Wam już znudziło patrzeć na to kiwi, ale nie myslcie sobie, że to tak łatwo znaleźć trochę czasu między plażą, jeżdżeniem na piździku, masażami, występami szimejli i co nocnymi imprezami do 5 rana. Wczoraj się nam jednak udalo spręzyć i przerzucilsymy zdjęcia na picasę. No to sobie pooglądajcie. Pozdrowionka - Anka
http://picasaweb.google.com/wtajujakwraju/Bangkok#
http://picasaweb.google.com/wtajujakwraju/KohTao#
czwartek, 5 listopada 2009
środa, 4 listopada 2009
Hallo, Jestesmy!!!! Nie nie myslcie, ze nas porwaly szimeile albo zjadly skorpiony w Bangkoku, o nie!!!!!! Nie powalila nas "...one night in Bangkok...." ani morskie fale Zatoki Tajskiej. Zyjemy i mamy sie dobrze w raju na Koh Tao. Dali my rade i przyszylismy po 6 godzinach jazdy ekstrawaganckim autobusem i 1.5 godzinie rzygania na promie.
Nocka w Bangkoku zaliczona - masaz stop w 8 osob, jedzenie skorpinow i glizd, wyscig rydwanow (tuk-tukow) na jednym kole i oczywiscie ping-pong show. Niektorzy zeby zaspokoic niedosyt zostali jeszcze na popawke na Patpongu. Podobno przezycia niezapomniane, mam nadzieje, ze pozostana tylko wspomnienia a nie pamiatki. Teraz z utesknieniem czekamy na tych co na Koh Samui przygotowywuja sie do morskiej przeprawy do nas, (a morze wzburzone, Krowka nie bedziesz miala latwo). To tyle, odezwe sie jutro, bo rum czeka na plazy a wystep Drag Queens za rogiem. Nie ma dzis zdjec, ale moze jutro sie pokazemy jak Borek przywiezie nettopa.
POZDROWIENIA DLA MOJEGO CHOREGO SYNKA!!!! TRZYMAJ SIE SYNEK, MAMUSIA I TATUS CIEPLO MYSLA O TOBIE, PANCAKOWIEC JESZCZE ROBI NALESNIKI I JAK ZWYKLE JEST DO NIEGO OGROMNA KOLEJKA.
Nocka w Bangkoku zaliczona - masaz stop w 8 osob, jedzenie skorpinow i glizd, wyscig rydwanow (tuk-tukow) na jednym kole i oczywiscie ping-pong show. Niektorzy zeby zaspokoic niedosyt zostali jeszcze na popawke na Patpongu. Podobno przezycia niezapomniane, mam nadzieje, ze pozostana tylko wspomnienia a nie pamiatki. Teraz z utesknieniem czekamy na tych co na Koh Samui przygotowywuja sie do morskiej przeprawy do nas, (a morze wzburzone, Krowka nie bedziesz miala latwo). To tyle, odezwe sie jutro, bo rum czeka na plazy a wystep Drag Queens za rogiem. Nie ma dzis zdjec, ale moze jutro sie pokazemy jak Borek przywiezie nettopa.
POZDROWIENIA DLA MOJEGO CHOREGO SYNKA!!!! TRZYMAJ SIE SYNEK, MAMUSIA I TATUS CIEPLO MYSLA O TOBIE, PANCAKOWIEC JESZCZE ROBI NALESNIKI I JAK ZWYKLE JEST DO NIEGO OGROMNA KOLEJKA.
poniedziałek, 2 listopada 2009
Subskrybuj:
Posty (Atom)




.jpg)




.jpg)
.jpg)
.jpg)





