niedziela, 18 kwietnia 2010
środa, 14 kwietnia 2010
amsterdam 2
Amserdam :)
poniedziałek, 12 kwietnia 2010
ZEGAR - formalnie.
Nasz ZEGAR wybitnie kłamie. Spieszy się jak dziki. Podobno na jakimś japońskim czasie idzie (skośny, to i durny).
Anyway, wyjazd jest w środe 14ego o 13:30 czasu polskiego z Wawy (przynajmniej nasza grupka).
No, to tyle formalności.
Ide utulić kiciaki, kończę melise i do wyrka.
P.S.1
Nie obiecuje, że bede tesknić! ;-)
P.S.2
...bedę jak diabli...
Anyway, wyjazd jest w środe 14ego o 13:30 czasu polskiego z Wawy (przynajmniej nasza grupka).
No, to tyle formalności.
Ide utulić kiciaki, kończę melise i do wyrka.
P.S.1
Nie obiecuje, że bede tesknić! ;-)
P.S.2
...bedę jak diabli...
niedziela, 11 kwietnia 2010
just a little bit excited
Zaczynam juz odczuwac ten fajny dreszczyk przedwyjazdowy... Zwlaszcza, ze jutro pakowanie! Ech chcialabym tam juz byc i walnac sie z drinem na plazy w calym Waszym doborowym gronie :-)
Zyczmy sobie szczesliwego dolotu, pobytu i przylotu.
I z tymi zyczeniami otwieram pilsnera celem zatoastowania :-P
Sijusun gajs :-)
P.S.
http://www.odyssei.com/pl/zwroty/683.html
Prosze zwrocic uwage na to jak duzo trzeba powiedziec, zeby powiedziec PRZEPRASZAM, prawie tak duzo jak PROSZE MNIE NIE DOTYKAC ;-)
Zyczmy sobie szczesliwego dolotu, pobytu i przylotu.
I z tymi zyczeniami otwieram pilsnera celem zatoastowania :-P
Sijusun gajs :-)
P.S.
http://www.odyssei.com/pl/zwroty/683.html
Prosze zwrocic uwage na to jak duzo trzeba powiedziec, zeby powiedziec PRZEPRASZAM, prawie tak duzo jak PROSZE MNIE NIE DOTYKAC ;-)
wtorek, 6 kwietnia 2010
Hong Kong, Macau
Drobna propozycja na czas pobytu w HKG - wiem że bedziemy tam w różnych terminach - dotyczy to powrotu ale może ktos skorzysta. Dominika wyszukala cos takiego: ) -
Pstrtyk
Zwróćcie uwagę na 5 dzień podróży. Może warto zobaczyć.
Pstrtyk
Zwróćcie uwagę na 5 dzień podróży. Może warto zobaczyć.
sobota, 20 lutego 2010
Oto pewna przypowieść:
Po zdobyciu przez pułk fabryki gorzałki porucznik Sołżenicyn rzekł do Rżewskiego
- Tyle gorzałki to i nasz pułk nie wypije poruczniku...
- Sołżenicyn! Gwardia umiera, a nie poddaje się! - wykrzyknął Rżewski.
Gwardia umiera, a nie poddaje się! - oto propozycja hasła na wyjazd :-)
Damy radę! ;-)
Po zdobyciu przez pułk fabryki gorzałki porucznik Sołżenicyn rzekł do Rżewskiego
- Tyle gorzałki to i nasz pułk nie wypije poruczniku...
- Sołżenicyn! Gwardia umiera, a nie poddaje się! - wykrzyknął Rżewski.
Gwardia umiera, a nie poddaje się! - oto propozycja hasła na wyjazd :-)
Damy radę! ;-)
niedziela, 14 lutego 2010
czwartek, 28 stycznia 2010
Domki
wtorek, 26 stycznia 2010
Muminki Filipinki
Muminki na Filipinach
Kolejny blog i 2 z serii wyjazd gdzieś i nie wiadomo po co. Gdzie, to wskazuje tytuł, po co - wiadomo po dobrą zabawę i niezapomniane przeżycia. Mamy nadzieję że będziecie nam towarzyszyli od początku do końca wycieczki lub naszego końca. Żeby wszystkim było łatwiej za nami nadążyć to w kolejności alfabetycznej przedstawiamy uczestników wyprawy: Anka, Darek, Domi, Dominika, Grażyna, Iwona, Jacek, Kasia, Kasia M, Krzyś-Borek, Krzyś-Gluś, Łukasz, Marta, Marek, Tomek, Robert, Seba, Sonia.
Kolejny blog i 2 z serii wyjazd gdzieś i nie wiadomo po co. Gdzie, to wskazuje tytuł, po co - wiadomo po dobrą zabawę i niezapomniane przeżycia. Mamy nadzieję że będziecie nam towarzyszyli od początku do końca wycieczki lub naszego końca. Żeby wszystkim było łatwiej za nami nadążyć to w kolejności alfabetycznej przedstawiamy uczestników wyprawy: Anka, Darek, Domi, Dominika, Grażyna, Iwona, Jacek, Kasia, Kasia M, Krzyś-Borek, Krzyś-Gluś, Łukasz, Marta, Marek, Tomek, Robert, Seba, Sonia.
piątek, 20 listopada 2009
Efektowny klip z imprezy Shemale'i autorstwa Krzyśka Borka:
http://www.youtube.com/watch?v=211yDamTNs4
Może i my założymy podobny zespół? Ja zacznę od dorobienia sobie piersi.... ;]
Kuba
http://www.youtube.com/watch?v=211yDamTNs4
Może i my założymy podobny zespół? Ja zacznę od dorobienia sobie piersi.... ;]
Kuba
czwartek, 19 listopada 2009
Dobrze wiem ze pewnie nie bedziemy tam wracać zaraz moze kiedyś :) ale mozna by było zastanowić się nad wyjazdem na jakąś górkę w Alpy. Pewnie w grudniu nie uda się tego zrealizować bo będzie krucho z czasem (ale niewykluczajmy tego miesiąca) ;) może pierwsza połowa stycznia-gdzieś do Austrii.
Zmienimy trochę klimaty o 50 C . - i ujrzymy takie widoczki :)

Tomek :)
Zmienimy trochę klimaty o 50 C . - i ujrzymy takie widoczki :)
Tomek :)
I ja tu chciałem jako ariergarda (znaczy nasza piątka)tj Grażynka,Krówka,Szymon,Pykóś i ja zakomunikować że jako ostatni(aha jest jeszcze Robert - ale on nie wiadomo czy wróci...) wróciliśmy szczęśliwie z niewieloma jedynie objawami różnych chorób.
Za to ja jako jedyny chyba szczęśliwy że nie muszę znosić gorączki Bangkoku (raczej starałem się nie opuszczać klimatyzowanego pokoiku hotelowego)z radością powitałem rześkość która ogarnęła moje jeszcze roznegliżowane nieco ciało na lotnisku w Pyrzowicach.
No i jeszcze taki po powrotowy wniosek coby jakby sie zebrała jakaś grupa wolontariuszy która by obrobiła te dziesiątki GB fotek które zakotwiczyły w moim kompku i poddała je wnikliwej cenzurze...
No i na koniec chciałem wszystkim uczestnikom(czkom)podziękować za wspólne miłe chwile w takich miejscach... natomiast szczególne podziękowania i wyrazy podziwu składam na dłonie Ani która potrafiła harmonijnie zapanować nad szczególnie zdyscyplinowaną grupą i każdemu potrafiła wyjaśnić czego dany osobnik chce najbardziej ;)
Pozdrawiam Krzysiek
Za to ja jako jedyny chyba szczęśliwy że nie muszę znosić gorączki Bangkoku (raczej starałem się nie opuszczać klimatyzowanego pokoiku hotelowego)z radością powitałem rześkość która ogarnęła moje jeszcze roznegliżowane nieco ciało na lotnisku w Pyrzowicach.
No i jeszcze taki po powrotowy wniosek coby jakby sie zebrała jakaś grupa wolontariuszy która by obrobiła te dziesiątki GB fotek które zakotwiczyły w moim kompku i poddała je wnikliwej cenzurze...
No i na koniec chciałem wszystkim uczestnikom(czkom)podziękować za wspólne miłe chwile w takich miejscach... natomiast szczególne podziękowania i wyrazy podziwu składam na dłonie Ani która potrafiła harmonijnie zapanować nad szczególnie zdyscyplinowaną grupą i każdemu potrafiła wyjaśnić czego dany osobnik chce najbardziej ;)
Pozdrawiam Krzysiek
Jak Makar zaczął to ja teź powinnam coś napisać i napiszę Wam tak .... Jest godzina 8 rano od 2 dni chodzimy spać o 20-tej czyli o 2-iej, wstajemy o 6-tej czyli o 12-tej. Teraz za oknem kolor nieba jest daleki od błękitu i całe szczęście, źe temperatura nie dochodzi do zera, bo bym się poddała. W związku z powyższym - ogłaszam, że CZAS WRACAĆ.
I NA KONIEC - DZIĘKI WSZYSTKIM ZA ZAJEFAJNY WYJAZD.
I NA KONIEC - DZIĘKI WSZYSTKIM ZA ZAJEFAJNY WYJAZD.
DALIMY RADĘ .... I love You Baby...
środa, 18 listopada 2009
Korzystając z okazji ze Blog jeszcze funkcjonuje chciałbym podziękować wszystkim uczestnikom wspólnej wyprawy do Tajlandii:
Ani, Marcie, Karolinie Agnieszce, Joli, Grazynie, Krówce, Glusiowi, Borkowi, Markowi, Wojtkowi, Witkowi, Szymkowi, Robertowi, Sławkowi, Lenczowi (Kubie-kleszczowi-leszczowi-męczowi :)) za wspólne przygody przezyte w kraju gdzie wszyscy są uśmiechnięci i weseli.
No i nalezy zastanowić się nad jakąś imprezą porejsową - można jeszcze ustalić tylko miejsce i po przejsciu kwarantanny związanej z roznicą czasu, przystąpić do odrobaczania :)
I również podziękowania dla wszystkich którzy komentowali naszego bloga ( wielkość podziękowań proporcjonalana do ilości wpisanych komentarzy) ;)

Pozdrawiam
Tomek
P.S. No i czekamy na wiosenną wyprawę na Filipiny - ale to juz inna historia - Miauuuuu
Ani, Marcie, Karolinie Agnieszce, Joli, Grazynie, Krówce, Glusiowi, Borkowi, Markowi, Wojtkowi, Witkowi, Szymkowi, Robertowi, Sławkowi, Lenczowi (Kubie-kleszczowi-leszczowi-męczowi :)) za wspólne przygody przezyte w kraju gdzie wszyscy są uśmiechnięci i weseli.
No i nalezy zastanowić się nad jakąś imprezą porejsową - można jeszcze ustalić tylko miejsce i po przejsciu kwarantanny związanej z roznicą czasu, przystąpić do odrobaczania :)
I również podziękowania dla wszystkich którzy komentowali naszego bloga ( wielkość podziękowań proporcjonalana do ilości wpisanych komentarzy) ;)
Pozdrawiam
Tomek
P.S. No i czekamy na wiosenną wyprawę na Filipiny - ale to juz inna historia - Miauuuuu
wtorek, 17 listopada 2009
Udalo sie wyleciec z Bankoku, niestety Slawek i Aga zostali niewiadomo na jak dlugo( ale im zazdroszcze, a mialem to byc ja). Piloci Finair strajkuja. My lecimy teraz do Rygi, co dalej sie zobaczy. Mam nadzieje ze dotrzemy dzisiaj do Warszawy. Nie ma mnie na zdjeciu bo ktos musial je zrobic. Tomek. Pozdrawiamy Slawka i Age.
niedziela, 15 listopada 2009
dzisiaj wylatujemy z KOH SAMUI do Bankoku gdzie czeka nas jeszcze chwila zabawy a na lotnisku kolorowe taksowki 
I Kilka zdjęć z zycia grupy, oraz innych stworzen w Tajlandii:).
Cala grupa w komplecie.
Stacja benzynowa narazie bez patronatu ale ORLEN moze miec tu pole do popisu:).
kraby przed zjedzeniem
Resztę zdjec postaramy sie wrzucic jak najszybciej na picasse.

I Kilka zdjęć z zycia grupy, oraz innych stworzen w Tajlandii:).
Cala grupa w komplecie.

Resztę zdjec postaramy sie wrzucic jak najszybciej na picasse.
sobota, 14 listopada 2009

Wiec tak - (zdania nie zaczyna sie od wiec). Wiec zaczne :) po pobycie na Koh Phangan dotarlismy na Koh Samui - i jezdzimy sobie na "pizdzikach" - pizdziki to takie male motorki ktore zapierdzielaja do 100 km/h.
Wczoraj troszeczke nas przygrzalo, a my zamiast siedziec na basenie jezdzilismy na tych pizdzikach caly dzien zwiedzajac wyspe, kapiac sie w morzu i raczylismy sie ginem z tonicem - ja byle pasazerem Cipkozercy :) gdyz sam nie moglem prowadzic. (tutaj mozliwos jazdy pojazdem okresla sobie czlowiek sam) - promile i inne tam ......
- zdjecie do tego tekstu bedzie na nastepnym wpisie bo tajski internet nie chce przyjac :)
Wczoraj troszeczke nas przygrzalo, a my zamiast siedziec na basenie jezdzilismy na tych pizdzikach caly dzien zwiedzajac wyspe, kapiac sie w morzu i raczylismy sie ginem z tonicem - ja byle pasazerem Cipkozercy :) gdyz sam nie moglem prowadzic. (tutaj mozliwos jazdy pojazdem okresla sobie czlowiek sam) - promile i inne tam ......
czwartek, 12 listopada 2009
Juz jestesmy na Koh Samui, bo odpuscilismy sobie 9 godzinna przeprawe na Koh Pee Pee. Nie, nie... raczej zdecydowalismy, ze musimy miec gdzie wracac na nastepny raz. Aktualnie walczymy ze sloncem i ruchem ulicznym przechodzac na prawdziwy low cost (w hotelu za 900 THB) Ale za to odzywiamy sie na targach i planujemy 14 godzinna przeprawe promowo-autokarowa do Bangkoku. No nie wiem czy nam to pojdzie latwo, bo ma to sie odbyc na dzien po urodzinach Witka. Trzymajcie za nas kciuki!!!! Zdjecia jutro, bo Borek nie ma sily z nami mieszkac i nie mamy dostepu do laptopa.
Podzro
Anka, ktora siedzi z Kuba i Jola na necie.
Podzro
Anka, ktora siedzi z Kuba i Jola na necie.
wtorek, 10 listopada 2009
poniedziałek, 9 listopada 2009
No wiem, wiem, że się Wam już znudziło patrzeć na to kiwi, ale nie myslcie sobie, że to tak łatwo znaleźć trochę czasu między plażą, jeżdżeniem na piździku, masażami, występami szimejli i co nocnymi imprezami do 5 rana. Wczoraj się nam jednak udalo spręzyć i przerzucilsymy zdjęcia na picasę. No to sobie pooglądajcie. Pozdrowionka - Anka
http://picasaweb.google.com/wtajujakwraju/Bangkok#
http://picasaweb.google.com/wtajujakwraju/KohTao#
czwartek, 5 listopada 2009
środa, 4 listopada 2009
Hallo, Jestesmy!!!! Nie nie myslcie, ze nas porwaly szimeile albo zjadly skorpiony w Bangkoku, o nie!!!!!! Nie powalila nas "...one night in Bangkok...." ani morskie fale Zatoki Tajskiej. Zyjemy i mamy sie dobrze w raju na Koh Tao. Dali my rade i przyszylismy po 6 godzinach jazdy ekstrawaganckim autobusem i 1.5 godzinie rzygania na promie.
Nocka w Bangkoku zaliczona - masaz stop w 8 osob, jedzenie skorpinow i glizd, wyscig rydwanow (tuk-tukow) na jednym kole i oczywiscie ping-pong show. Niektorzy zeby zaspokoic niedosyt zostali jeszcze na popawke na Patpongu. Podobno przezycia niezapomniane, mam nadzieje, ze pozostana tylko wspomnienia a nie pamiatki. Teraz z utesknieniem czekamy na tych co na Koh Samui przygotowywuja sie do morskiej przeprawy do nas, (a morze wzburzone, Krowka nie bedziesz miala latwo). To tyle, odezwe sie jutro, bo rum czeka na plazy a wystep Drag Queens za rogiem. Nie ma dzis zdjec, ale moze jutro sie pokazemy jak Borek przywiezie nettopa.
POZDROWIENIA DLA MOJEGO CHOREGO SYNKA!!!! TRZYMAJ SIE SYNEK, MAMUSIA I TATUS CIEPLO MYSLA O TOBIE, PANCAKOWIEC JESZCZE ROBI NALESNIKI I JAK ZWYKLE JEST DO NIEGO OGROMNA KOLEJKA.
Nocka w Bangkoku zaliczona - masaz stop w 8 osob, jedzenie skorpinow i glizd, wyscig rydwanow (tuk-tukow) na jednym kole i oczywiscie ping-pong show. Niektorzy zeby zaspokoic niedosyt zostali jeszcze na popawke na Patpongu. Podobno przezycia niezapomniane, mam nadzieje, ze pozostana tylko wspomnienia a nie pamiatki. Teraz z utesknieniem czekamy na tych co na Koh Samui przygotowywuja sie do morskiej przeprawy do nas, (a morze wzburzone, Krowka nie bedziesz miala latwo). To tyle, odezwe sie jutro, bo rum czeka na plazy a wystep Drag Queens za rogiem. Nie ma dzis zdjec, ale moze jutro sie pokazemy jak Borek przywiezie nettopa.
POZDROWIENIA DLA MOJEGO CHOREGO SYNKA!!!! TRZYMAJ SIE SYNEK, MAMUSIA I TATUS CIEPLO MYSLA O TOBIE, PANCAKOWIEC JESZCZE ROBI NALESNIKI I JAK ZWYKLE JEST DO NIEGO OGROMNA KOLEJKA.
poniedziałek, 2 listopada 2009
piątek, 30 października 2009
Mialam dolozyc cos o zabytakch, a wiec dokladam.
Z Listy Dziedzictwa UNESCO w Tajlandii mozna zobaczyc:
1)AJUTTHAJA
http://whc.unesco.org/en/list/576/video
- fajny profesjonalny film
Ajutthaja jest położona kilkadziesiat kilometrow na północ od Bangkoku
2.)SUKHOTAI
- i rozniez fajny film na http://whc.unesco.org/en/list/574/video
Sukothai jest az 400 km na połnoc od Bangkoku.

3.)BANGKOK - juz poza lista UNESCO, ale zeskanowalam, bo moze byc przydatne.
Z Listy Dziedzictwa UNESCO w Tajlandii mozna zobaczyc:
1)AJUTTHAJA
http://whc.unesco.org/en/list/576/video
- fajny profesjonalny film
Ajutthaja jest położona kilkadziesiat kilometrow na północ od Bangkoku
2.)SUKHOTAI
- i rozniez fajny film na http://whc.unesco.org/en/list/574/video
Sukothai jest az 400 km na połnoc od Bangkoku.

3.)BANGKOK - juz poza lista UNESCO, ale zeskanowalam, bo moze byc przydatne.
poniedziałek, 26 października 2009
Na tym Blogu za 7 dni (od dzisiaj terminy 02-11-2009 do 18-11.2009) będą się pojawiały wycinki z życia całej ekipy biorącej udział w tym karkołomnym przedsięwźięciu jakie ma sie wydarzyć w okresie wymienionym powyżej (podobno wyjazd do Tajlandii ale gdzie skończymy to się okaże). Zapraszam wszystkich ciekawych naszych przygód do śledzenia wpisów, i zamieszczania komentarzy na niniejszym blogu, który bedzie składał się z wypocin wszystkich uczestników wyprawy.
Tomek
Aniu Specjalnie dla Ciebie posiedziałem i wykombinowałem jak zamieścić zdjęcie. A to że zamieściłem swoje to wynika z mojej wewnętrznej potrzeby pokazywania wszystkim swojego promienistego oblicza.
Pozdrawiam
Wasz oddany Tomek
Tomek
Aniu Specjalnie dla Ciebie posiedziałem i wykombinowałem jak zamieścić zdjęcie. A to że zamieściłem swoje to wynika z mojej wewnętrznej potrzeby pokazywania wszystkim swojego promienistego oblicza.
Pozdrawiam
Wasz oddany Tomek
niedziela, 18 października 2009
Już czas ...
Tak mi się wydaje, że już nadszedł czas, żeby opublikować tego bloga i dać wszystkim chętnym możliwość napisania kilku słów do szerszej publiczności o przygotowaniach do naszej Tajskiej eskapady.
A więc "pisarze" do klawiatury a miłośnicy "literatury" do lektury.
Zostało nam jeszcze 15 dni do wyjazdu - niestety nie udało mi się dołączyć odmierzacza czasu ale liczę, że ktoś z Was da radę.
Na razie leżę.
piątek, 16 października 2009
w Taju jak w raju
w Taju jak w Raju
To nie jest taki zwykły blog. To redagowana przez 17 osób stronka o wyprawie na Tajlandzkie wyspy - Koh Tao, - Koh Phangan i Kohh Pee Pee. Nie będzie Wam łatwo za nami nadążyć, więc na wszelki wypadek zamieszczamy nasze imiona w kolejności alfabetycznej: - Agnieszka - Anka - Grażyna, - Jola - Karolina - Krzyś - Krzysiek - Kuba - Magda - Marek - Marta - Robert - Sławek - Szymek - Tomek - Witek - Wojtek
To nie jest taki zwykły blog. To redagowana przez 17 osób stronka o wyprawie na Tajlandzkie wyspy - Koh Tao, - Koh Phangan i Kohh Pee Pee. Nie będzie Wam łatwo za nami nadążyć, więc na wszelki wypadek zamieszczamy nasze imiona w kolejności alfabetycznej: - Agnieszka - Anka - Grażyna, - Jola - Karolina - Krzyś - Krzysiek - Kuba - Magda - Marek - Marta - Robert - Sławek - Szymek - Tomek - Witek - Wojtek
piątek, 21 listopada 2008
Filipiny 2008 - Bohol

(kliknij na zdjęcie a znajdziesz tam więcej fotek)
A no nie zdążyłam do Was już więcej napisać, bo byliśmy zajęci turystyką taksówkową i integracją z miejscową grupą imprezową.
Teraz jest godz. 2, 30 w nocy i ja oczywiście próbuję się przestawić na czas katowicki co jak widać nie bardzo mi wychodzi. Postanowiłam, więc dosłać Wam jeszcze kilka informacji, bo nie wiem czy uda mi się to wszystko wrzucić na stronę przed Świętami (wszystko w rękach Roberta). O, i Krzysiek wstał a mówił, że już jest całkowicie przestawiony.
Dobra, dobra wracam do tematu.
Turystyka wyglądała następująco. Wzięliśmy sobie na cały dzień taksówkę za 120 zł i facet nas obwiózł po atrakcjach Boholu. Oglądaliśmy Czekoladowe Wzgórza czyli pagórki uformowane jak dokładnie napisano na tablicy informacyjnej „dawno, dawno temu” przez naniesione z morza kawałki muszli i koralowców. Jak jest słońce to w jego świetle mają brązowy kolor i dlatego też zostały nazwane „czekoladowe”. Miałam cichą nadzieję, że uda mi się tam zjeść coś przepysznego, bo jak wiadomo jestem uzależniona od słodyczy, ale nic z tego. To nie jest Ameryka i jeszcze nikt na to nie wpadł, że powinno się na punkcie widokowym sprzedawać czekoladę, chociażby na gorąco.
Obeszłam się smakiem i pojechaliśmy zobaczyć maciupeńkie małpki i pytona.
Małpeczki były przecudne. Mamo, kiedyś obiecałaś, że mi kupisz małpkę, pamiętasz jak się cały dzień cieszyłam? Ta by się świetnie nadawała. Jest mała i grzeczna, prawie się nie rusza, bo słabo widzi. Niestety tak jest tylko za dnia, bo podobno w nocy bardzo rozrabiają. Nazywają się Tarsier i są pod ochroną, bo zostało ich tylko kilka na wyspie, która jest ich jedynym domem. Pyton był bez sensu ale za to duży.
A wieczorem, wiadomo imprezki. Nie jakieś tam huczne dyskoteki, bo takich na szczęście na Allona Beach nie ma, ale całkiem spokojne siedzonko i alkoholizowanie się. Dziewczyny – Shella, Joy, Jovy, Bea i Armi piją drinki, które nazywają „cooperation” czyli najzwyczajniej na świecie podłączają się komuś do drinka i puszczają go między siebie. Najczęściej podłączały się Kristoferowi z Berlina ale Krzysiek też im stawiał, „..żeby było wesoło” No i było. Najfajniej opowiadała różne teksty Jovy, która jak się okazało była „she is he”. Naprawdę nie do poznania, tym bardziej, że przypominała nam do złudzenia jakąś znajomą. Dziewczyny zakochały się od pierwszego wejrzenia w Martinie i już tylko cały czas kazały nam obiecać, że następnym razem go przywieziemy. Opowiadały nam też, że nie jest łatwo żyć na Filipinach, szkoły są płatne, przeciętnie zarabia się 250 usd i wszędzie panuje okropna korupcja. Ale Filipińczycy tak są wychowani, że zawsze się śmieją i jak to Jovy mówiła
„ O, nie mamy co dziś jeść, ha, ha, ha. O, nie mamy na lekarstwa dla dziecka i też ha, ha”
Śmiech im daje siłę do walki z codziennością, śmiech i wiara, bo 90% z nich to katolicy, którzy przy każdym naszym przedstawieniu się mówili, że kochają Jana Pawła II.
Ale na koniec się zrobiłam nostalgiczna, to pewnie przez ten śnieg za oknem, który przypomina, że za niedługo Boże Narodzenie, które na Filipinach już trwa na całego. Jak im Krzysiek powiedział, że u nas choinkę się stroi w Wigilię to pękali ze śmiechu.
To tyle wieści z podróży. Informacje praktyczne umieszczę na stronie.
Żegnam z pięknie zaśnieżonej Lgotki o 3,30 nad ranem i do szybkiego zobaczenia.
Anka i oczywiście Krzyś, który jeszcze nie śpi.
ps. Bardzo wszystkim dziękuję za zwrotne maile, super mi się pisało jak dawaliście znać, że czytacie.
Nie napisałam Wam jeszcze o balut, no to o nich będziecie musieli sobie poczytać na stronie.
środa, 19 listopada 2008
Filipiny 2008 Allona Beach
A witam wszystkich,
już po raz ostatni z pięknych, ciepłych Filipin, gdzie codziennie masujemy na plaży swoje boskie opalone ciała a jak chcemy się trochę powk.... do sobie idziemy na internet i znowu się robi swojsko czyli wracamy do rzeczywistości gdzie nie zawsze wszystko działa jak należy.
Tak naprawdę nie o tym chciałam pisać.
Uwaga teraz będą informacje dla facetów a potem dla lasek
Dla facetów:
Krzysiek (oczywście dla jakiegoś tajemniczego swojego "frienda" z Polski) poszukuje młodej atrakcyjnej dziewczyny z Filipin i w związku z powyższym wypytuje wszystkich dookoła jak sobie ją można załatwić, wiec jest tak:
- jak na jedną noc to kosztuje 3 000 pesos czyli ok. 180 zł
- a jak na zawsze to sprawa jest następująca - "No money, no honey" - to dziewczynki już znają od kołyski, jak i to, że nie ma co liczyć na cud, bo jak mają się załapać na kasę to głównie na staruchów, bo zgodnie ze starym filipińskim przysłowiem "Old karabau (wół) eat young grass" - tłumaczenie myślę, że jest zbędne. Więc Panowie nie ma się co śpieszyć z przyjazdem tutaj, bo minie jeszcze ze 20 lat jak będziecie dla nich atrakcyjni.
Ale tak najbardziej mnie cieszy jak Krzysiek, próbuje dociec o czym te dziewczyny rozmawiają ze swoimi sponsorami, ha, Pewnie o sztuce, nie?
A teraz dla lasek:
Nigdy się nie wybierajcie na miesiąc miodowy albo jakiś inny do Filipin albo do Tajlandii, bo wpadniecie w kompleksy, chyba, że będziecie wiedziały co ja wiem.
Po pierwsze. Każda z nas jest dla nich piękna, bo ma jasną skórę a niektóre do tego mają niebieskie oczy.
Po drugie. U nich 40- latki wyglądają jak nasze Mamy albo co najmniej 55-latki.
Po trzecie. Każda laska ma tu znacznie bardziej pod górkę, bo jak nie robi zwykły to robi inny masaż - a to zawsze jest ciężka fizyczna praca.
To tyle na ten temat i już więcej nic Wam nie napisze w tej kwestii, chyba, że to iż zrezygnowałam z szybkiej adopcji dziewczynki, żeby Krzysiek nie musiał w przyszłości zostać Woodym Allenem.
Reszta maila dla podróżników a nie sex turystów.
Dziękujemy za ostrzeżenia w kwestii promów - już więcej nie będziemy się nimi przemieszczać. Teraz zostają nam jeszcze 4 samoloty w 24 godz. i już będziemy w ojczyźnie za którą już się troszkę stęskniliśmy - jako i za Wami też. Jesteśmy na wyspie Pangalo przy Bohol przy Cebu i mamy super fajne warunki, Klima, basen, czyste morze i nury. Dzisiaj nurkowaliśmy z 3 żółwiami i podziwialiśmy czarne koralowce, które wyglądały jak aksamitki do włosów, które kiedyś nosiłam do szkoły. Miejscówka się nazywa Allona Beach. Jutro jedziemy podziwiać Wzgórza Czekoladowe.
Cholera kończy mi się czas a nie mam więcej kasy, wiec całusy i na ra. Może jeszcze co jutro dam radę.
Pa
Subskrybuj:
Posty (Atom)




.jpg)




.jpg)
.jpg)
.jpg)






