poniedziałek, 7 listopada 2011

Makar udowodnij to..

No udowodnij, że się kąpałeś trzy dni temu w deszczu ..
Masz zdjęcie ?

sprostowanie bzdury

Ania pisze prawdę ale nie do końca.
Ja się kąpie w morzu, to że troszkę okapało nas to nie powód żebyśmy z Glusiem nie popływali w morzu. :)

Gili Trawangan - w praktyce

Info Wam też wrzucę później, ale póki co u nas od rana leje, dziewczyny na shoppingu a reszta przewija się z knajpy do knajpy obserwując jak lokalni zamiatają kałuże.


W Katowicach przygotowują się do odlotu Monika i Piotrek.

niedziela, 6 listopada 2011

nareszcie razem - Gili Trawangan

Nareszcie razem !!!!. Dojechaliśmy na Gili Trawangan i specjalnie ocupinkę się spóźniliśmy, bo chcieliśmy być sprytni i liczyliśmy, że nasza druga czwórka załatwi wszystkim noclegi i przyjedziemy na gotowe. Nic bardziej błędnego - przebili nas i ZŁOŚLIWIE wysiedli na DWA PRZYSTANKI wcześniej.

A my stoimy, czekamy, wyglądamy, martwimy się .....


a Iwona sobie spokojnie je

a Makar prześmiewca, w swoim kapeluszu amerykańskiego milionera 

pożądliwym wzrokiem spogląda na Monię

a ona romantycznie patrzy na Bintang


dobrze, że właśnie wszyscy zostaliśmy milionerami

sobota, 5 listopada 2011

go to Gili Gili go

Z rana pożegnaliśmy Marlenę i w samo południe wybraliśmy się na spotkanie z Iwoną, Bellą, Monią i Marakem. Byliśmy twardzi i nie daliśmy się naciągnąć na ekstra opłaty za przewóz do portu i zorganizowaliśmy sobie sami przewóz. Myśleliśmy, ze jesteśmy kozakami i nie "kupiliśmy" ściemy, że przejazd do portu kosztuje za 4 osoby 260 tys. i załatwiliśmy sobie przejazd za 150 tys , super !! Jednak jak się okazało na miejscu przepłaciliśmy dwukrotnie bo zwykła taxa kosztowała 75 tys



poszaleliśmy na skuterach

piątek, 4 listopada 2011

i nareszcie to co dziewczyny lubią najbardziej

ZWIEDZANIE !!!!!
 Domy Sasaków we wsi Saka
Dm mieszkalny

współczesna wersja stodoły

a kto zgadnie ?


dom wspólny

małe stodoły ale i domy mieszkalne

dzieci zawsze słodkie

taką ładną miejscówkę

wysoko na górze znalazł dla nas Witek, który poświęcił się i wstał o 7 rano i objechał całą okolicę i znalazł knajpę wegetariańską, w której Gluś najpierw usiłował zamówić kurczaki, potem miał nadzieję na seefood





aż w końcu musiał zadowolić się rybami na patyku przy drodze

Kuta - druga strona plaży

Jednak się namyśliłam, że wrzucę trochę zdjęć bo tu nawet dobrze chodzi net ale potem coś Wam więcej napiszę...




Kuta in Lombok w praktyce

a to napiszę później, bo się Witek ze mnie śmieje, że nie potrafię żyć bez kompa...

ale za to było pięknie

czwartek, 3 listopada 2011

nie ma takiej opcji

Nie pomogły nam ani rózowe Alieny udające damy ...
ani  crosowcy w fioletowych croksach













na plaży byliśmy dopiero 6 godzin po planie czyli o 17 a nie o 11

a na Kutę to którędy ????

Marlena nam ładnie podziękowała i wylądowaliśmy na Lombok zgodnie z planem czyli o 11-tej, potem busik do Senggigi, potem obiadek, potem wypożyczenie skuterów, międzyczasie nienerwowe ale drogie piwko i już o 14,00 wsiedliśmy na nasze piękne rumaki. Jazda !!!!! I co jakiś czas pytanie o drogę i ile jeszcze do tych dzikich plaż w Kucie na Lombok - 18 km. No to jedzie się...

Jednak Lombok ..

Takie mieliśmy trochę zawirowania czy jechać od razu na Glili czy może jednak na Lombok czy zrobić dobrze Marlenie czy może jednak nie ?? No ale zdecydowaliśmy ostatecznie, że początek zrobimy zgodnie z planem i opanujemy środkowy Lombok.
Plan był taki - pobudka o 6,30, szybka łódka o 9 i już o jedenastej leżymy na plaży gdzieś na Lombok a najlepiej w Kucie. Wyszło na zajebiście fajnie.... i szybko
ale najpierw Marlena nam chciała odpowiednio podziękować za podjęcie decyzji..

ale na Kucie świat się nie kończy

... żegnamy Bali i płyniemy szybką łódką na Lombok. Nasz cel - Kuta (dla odmiany)

Kuta in Bali w praktyce

Marlena z Witkiem przywitali nas godnie w Kucie ale zapomnieli nam wysłać sms-ka, że bez względu na wszystko mamy ABOLUTNIE kupić alkohol. Jakikolwiek alkohol byleby miał 40 %. Ku... tutaj flaszka whisky kosztuje 100 usd. Uwierzycie w to? Masarka - loklane duże piwko w sklepie - 8,75 zł, ryżowe lokalne wino - 42 zł; ichniejsze rumy, wódki i araki - 14 zł ale 335 ml  i uwaga 20 %. Bardzo jesteśmy zmatrwieni, bo poważnie jesteśmy zaniepokojeni o nasz wakacyjny los. Może nam nawet grozić przymusowy ODWYK. Dlatego apelujemy do przyjeżdżających na Bali - KUPCIE FLASZKE DLA NAS !!!! Kupcie jak najwięcej flaszek - oddajemy kaskę, bo i tak będziemy do przodu.
No i właśnie zatrzęsła się ziemia.... czekamy na tsunami ....
Kilka informacji praktycznych:
- taxi z lotniska do centrum Kuty - 300 tys albo w nocy 500 tys albo taxiskuter - 5 usd
- hotel putatanahlot.com - pokój 2 od, basen, ac, śniadanie - 300 tys
- obiad w zwykłej knajpce od 30 do 50 tys ale nie zapmnijcie o piciu
- cola w sklepie - 7 tys
- masaż całego ciała 1 godz - 50 tys.
- szybka łódka na Lombok/Gili - po mega negocjacjach dla 14 os.- 650 tys tam i nazad
To by było po krótce i na tyle jeżeli chodzi o Kutę na Bali.

Kuta na Bali

Marlena nie traciła czasu na czekanie na nas i pomaszerowała w 40 stopniowym upale 15 kilometrów z Kuty do Tanah Lot. Zobaczcie jaka jest szczęśliwa - jeszcze nie wie jakie ma ładne czerwone podkolanówki z tyłu na łydkach. Witek się nie dał namówić na zwiedzanie i obszedł 300 razy Kutę i poddał się masażom nie mniejszą ilość razy. NARESZCIE ZACZYNAJĄ SIĘ WAKACJE !!!

w drodze 2

Z powodu wypadku w w Warszawie nasza podroz sie troszke zmienila mielismy dotrzec do Denpasar 2 listopada w nocy. Ale w zwiazku z tym:


Zostalismy w Warszawie - Linia Lufthansa zapewnila nam nocleg w Hotelu Polonia. Po czym na drugi dzien udalismy sie do Poznania i udalo nam sie wydostac z Polski do Monachium i nastepnie do Singapuru jutro mamy nadzieje wyleciec z tego milego miasteczka do Denpasar na Bali bez wiekszych problemow.
Wydostanie sie z lotniska jest banalne. Nalezey przejsc kontrole graniczna a nastepnie pociagiem metra przejechac 3 przystanki i zgodnie z informacja "glosnikowa" przesiasc sie na pociag do miasta "CITY" i nastepnie na przystanku nr 14 wysiadka koncowa stacja Raffles Place - samo centrum.
Spanie na ulucy Pagoda - China Town. Jedzenie na Lau pa Sat. Bron Boze nad rzeka - bo tam jest dla niemieckich turystow :)
Ide spac bo Monia mnie sciga :)

W drodze

Witam wlasnie jest 1:30 siedzimy z Monia w Singapurze w Hotelu - mamy swoj segment z zamykana szuflada i szerokosc segmentu 1,4 m dlugosc (jak przystalo na Azje) 1,8 m- dzieki bogu nie jestesmy za dludzy.




na Tajskim piwku



to zjedlismy:



Singapur nad rzeka



Ptak z przodu



Ptak z tylu



i kilka fotek: