poniedziałek, 15 stycznia 2007

Cabo Verde 2007 - lenistwo


(kliknij na zdjęcie a znajdziesz tam więcej fotek)

Korzystaliśmy przez te kilka dni do bólu z basenów, plaż, słońca, oceanu, jedzenia (ok. 10 razy dziennie) i prawdziwych drinków. Prawdziwych tzn. nie lokalnych alkoholi ale z oryginalnej whiskey i dobrego rumu. Jednak hitem wyjazdu stała się capirinha – narodowy brazylijski drink, który w Kulinarnym Atlasie Świata jest opisany następująco:
Caipirinha - drink na bazie cachaça
Danie wegetariańskie: tak – TO DOBRE NIE
Składniki:
- 1 limetka przekrojona na ćwiartki
- 2-3 łyżki brązowego cukru
- 50 ml alkoholu z soku trzciny cukrowej (cachaça)
Sposób przyrządzania:
Do wysokiej szklanki koktajlowej wrzuć cząstki limetki i dokładnie je rozgnieć.
Posyp brązowym cukrem, wlej cachaça. Na koniec dopełnij szklankę drobniutko pokruszonym lodem i zamieszaj

Obok mojito jest to od tego czasu mój ulubiony drink.
No, słowem nie oszczędzaliśmy się we wszelakiej konsumpcji.

niedziela, 14 stycznia 2007

Carbo Verde 2007

Termin: 14 do 21 styczeń 2007 r.

Podróżnicy: Ada, Kasia, Justyna, Anka, Martin, Krzysiek M., Piotrek, Krzysiek G.

Miejsca: Wyspa Sal na Archipelagu Wysp Zielnego Przylądka

W mroźnym polskim styczniu byliśmy na słodkim lenistwie na wyspie Sal będącej częścią Wysp Zielonego Przylądka – czyli Cabo Verde.

Wesoło wystartowaliśmy z Katowic pociągiem do Pragi a potem samolotem na wyspę, gdzie w tym czasie było ponad 25 stopni i wiał przyjemny wiaterek od oceanu.

Jeżeli ktoś byłby jeszcze ciekawy historii tego sympatycznego kraju to poniżej ściągnęłam dla Was kilka informacji z netu:

Na Oceanie Atlantyckim, ok. 500 km na zachód od wybrzeży Senegalu rozciąga się Republika Wysp Zielonego Przylądka (z port. Republica de Cabo Verde), zajmująca powierzchnię 4033 km. Tworzy ją archipelag 10 wysp i 8 wysepek, które dzielą się na dwie grupy: Wyspy Zawietrzne (Ilhas de Barlavento), na które składają
się: Sant`Antao, Sao Vicente, Santa Luzia, Sao Nicolao, Sal i Boavista oraz wyspy Nawietrzne (Ilhas de Sotavento), w których skład wchodzą: Maio, Santiago,
Fogo i Brava. Ze względu na ich wulkaniczne pochodzenie, krajobraz większości wysp jest górzysty, a roślinność raczej uboga; wyjątkiem są wyspy Sal, Boavista
i Maio, w których przeważa płaski krajobraz, a ich wizytówką są idylliczne, piaszczyste plaże. Specyficzna jest także wyspa Sant`Antao, której krajobraz
można porównać do tego z filmu „Jurrasic Park” - jest to doskonałe miejsce dla miłośników trekkingów. Najwyższy szczyt archipelagu to czubek wulkanu Fogo,
który znajduje się na wysokości 2829 m n.p.m.
Wyspy Zielonego Przylądka zostały odkryte i skolonizowane ponad 500 lat temu przez Portugalczyków; w 1460 r. odkryto pierwsze pięć wysp, pozostałe w 1462 r.
Ze względu na bliskość kontynentu afrykańskiego i odbywający się latami handel niewolnikami, wymieszały się tu wpływy europejskie i afrykańskie, które z
czasem przyczyniły się do powstania własnej, specyficznej kultury tego miejsca. Można powiedzieć, iż Cabo Verde jest swoistego rodzaju mieszanką Afryki,
Portugalii i Brazylii. Miejscową ludność w większości stanowią urodziwi i gościnni Kreole (80%) – afrykańsko-portugalscy potomkowie byłych kolonizatorów.
W roku 1975 wyspy uzyskały niepodległość i stały się niezależną republiką. Tym, co odróżnia Cabo Verde od czarnego kontynentu jest brak występowania
tu jakichkolwiek wewnętrznych konfliktów socjalnych czy etnicznych, praktycznie nie ma przestępczości, nie ma także zagrożenia zarażenia się chorobami
tropikalnymi jak malaria czy żółta febra, w związku z czym nie jest potrzebna żadna profilaktyka przed wyjazdem.
Z Wysp Zielonego Przylądka pochodzi słynna piosenkarka Cesaria Evora – królowa niezwykle popularnej na Cabo Verde formy muzycznej zwanej morną.
Podobno można ją spotkać spacerującą z cygarem uliczkami pięknego, kolonialnego miasteczka Mindelo na Sao Vincente, skąd pochodzi.

środa, 1 listopada 2006

Indie 2006 - Agra


(kliknij na zdjęcie a znajdziesz tam więcej fotek)


Agra

Agra to ostatni etap naszej podróży.Tadż Mahal jest

naprawdę cudem świata i to nie podlega dyskusji. Niestety samo miasto to kompletny chaos

opanowany przez rozlicznych sprzedawców pamiątek.