sobota, 28 października 2006

Indie 2006 - Goa-farma przypraw


(kliknij na zdjęcie a znajdziesz tam więcej fotek)


Goa farma przypraw

28 październik 2006 - Goa płn – Calangute Beach

Do południa basen. W południe grupa podzieliła się na części. Ania, Maciek, Jakimiak i Gopal pojechali na rekonesans piździkowy na północną część plaż Goa. Grażyna, Anka i Krzysiek wybrali się na objazdówkę taksówką na plantację przypraw, do hinduskiej świątyni oraz do Old Goa na zwiedzanie bazyli

29 październik 2006 - Goa płn – Calangute Beach

09.30 – hotelowe śniadanie

10.30 – basen

12.00 – wycieczka na skuterach

Tym razem cała grupa, po szlaku przetartym przez pierwszych rockersów wybrała się na Tour de Goa. To była szaleńcza jazda w upale i w deszczu. Zobaczyliśmy całe północne Goa z jego wyludnionymi plażami, na których dzieci bawią się w te same gry, które my znamy z przedszkola.

biednymi wioskami rybackimi.

Indie 2006 - Goa-skuterem na północ


 (kliknij na zdjęcie a znajdziesz tam więcej fotek)


28 październik 2006 – Goa płn – Calangute Beach
Przejazd przez połowę wyspy taksówką na plaże północne zwiedzenie plaż Wagator, Anjuna, Baga.
Kolacja w Flying Delfin.Nocleg w hotelu Goan Heritage – 3000 rp

piątek, 27 października 2006

Indie 2006 - Goa południe

27 październik 2006 – Goa płn – Calangute Beach

Przejazd przez połowę wyspy taksówką na plaże północne zwiedzenie plaż Wagator, Anjuna, Baga.

Kolacja w Flying Delfin.Nocleg w hotelu Goan Heritage – 3000 rp

poniedziałek, 23 października 2006

Indie 2006 - Goa Cavelossim Beach


(kliknij na zdjęcie a znajdziesz tam więcej fotek)

Cavelossim Beach
23 październik 2006 – Udajpur-Bombaj-Goa
06.00 – wyjazd na lotnisko
14.50 – wylot na Goa
20.30 – zakwaterowanie w Hotelu Dona Sylwia
24 październik 2006 – Goa – Cavelossim Beach
Leżenie na basenem w Hotelu Dona Sylwia – 25 000 rp za 3 dni
25 październik 2006 – Goa płd – Cavelossim Beach
Leżenie na basenem w Hotelu Dona Sylwia
26 październik 2006 – Goa płd – Cavelossim Beach
Jeżdżenie piździkami po południowym Goa.
Zwiedzanie plaży Colva Beach, obiad w lokalnej knajpce przy plaży, odwiedzenie świątyni Wisznu – na wzgórzu Chandranath . Nocleg i tańce w Mike’s Palace.

niedziela, 22 października 2006

Indie 2006 - Udajpur


(kliknij na zdjęcie a znajdziesz tam więcej fotek)

22 październik 2006 – Udajpur

07.00 – wyjazd i zwiedzanie z zewnątrz świątyni Tan

13.00 – obiad na roof topie Lake Wiew

14.30 – zakwaterowanie w Baba Hotel – 800 rp

Zwiedzanie Pałacu, świątyni , spacer po miasteczku

Kolacja na rooftopie hotelu i spotkanie z teamem Argentyńsko-Meksykańskim

I fragment mojego listu do Martina:

„…No to się nie zdziwiliśmy. Udajpur mógłby być najbardziej romantycznym miejscem w Indiach, bo jest przepięknie położony nad brzegiem ogromnego jeziora i ma wiele przepięknych zamków ale jest małe ale …. Czyżby było tam brudno i hałaśliwie? No nie to niemożliwe w Indiach?

sobota, 21 października 2006

Indie 2006 - Jodhpur


(kliknij na zdjęcie a znajdziesz tam więcej fotek)

21 październik 2006 – Jodhpur

05.05 – przyjazd zakwaterowanie w hotelu Kriszna Prakash Heritage Haveli – 500 rp na 1,5 dnia

10.00 – śniadanie w hotelu

Zwiedzanie miasta pałac maharadży, mauzoleum , fort Maln , Clock Tower i poszukiwanie restauracji

Gopal

Kolacja w hotelu na roof topie z whiski i ginem

Fajerwerki z okazji Divali na dachu sklepu i wieczorek Argentyńsko-Meksykańsko-Brazylijski

Javier, Martin, Christina, Jolanda, Lucia

I fragment mojego listu do Martina:

„…O dziwo, pociąg się nie spóżnł i byliśmy na czas czyli o 5-tej rano na miejscu. Po głębokim namyśle i obejrzeniu miejsca zaproponowanego przez przewodnik Lonley Planet, zdecydowaliśmy się na wybór naszych rikszarzy i pojechaliśmy do Hotelu Kriszna Prakash Heritage Haveli i na szczęście był dobry wybór. I tak dzisiaj jesteśmy przez cały dzień w Jodhpurze gdzie świętujemy chyba Nowy Rok, bo tak naprawdę nie jesteśmy pewni czy to jest na pewno Sylwester czy jakieś inne święto. Tak czy inaczej po zwiedzeniu 3 pałaców rodziny Singh siedzimy teraz na dachu restauracji hotelowej i oglądamy tysiące fajerwerków z różnych stron świata. Jurto jedziemy autem do Udajpuru, górskiego uzdrowiska nad jeziorem, które jest podobno najbardziej romantycznym miejscem w całym Radżastanie. No, okaże się. Jak na razie wszystkie dotychczas obejrzane miasta są okropnie brudne i śmierdzące…”

czwartek, 19 października 2006

Indie 2006 - Jaisalmer


(kliknij na zdjęcie a znajdziesz tam więcej fotek)

19 październik 2006 - Jajsalmer

14.00 – przyjazd

Zakwaterowanie w Hotelu Sidarha – 300-400 rp + 100 rp

Obiad w na roof topie u Mamy

Wieczorny spacer po forcie i lassi z halvą na rooftopie z widokiem na miasto

Występ opiumowego 46 lub 64 – latka z 4 piosenkami etnicznymi.

I fragment mojego listu do Martina:

„…Jechaliśmy 20 godz. pociągiem razem z karaluchami, szczurami i komarami i dotarliśmy do Jajsalmeru - fortu z 12 wieku zbudowanego niedaleko granicy z Pakistanem. Dzisiaj już nam się nie chciało nic zwiedzać ale jutro mamy zaplanowane wyjazd na zachód słońca na pustynię - nie będzie lekko, bo mamy 2 godz jechać na wielbłądach w upale. Nie wiem czy to przetrzymamy tym bardziej, że potem mamy jechać do Jodhpuru pociągiem - 7 godz….”

„….Tacie się nie bardzo podoba w Indiach ze względu na wszechobecny smród i syf i czeka na wyjazd na Goa, bo tam mówi że nareszcie od tego wszystkiego odpocznie…”

20 październik 2006 – Jajsalmer

Zwiedzanie fortu: - świątynie hinduskie Lakszmi i

Zwiedzanie miasta – Havele i targ

Safari na pustyni – jeep i wielbłądy i kolacja przy ognisku

23.00 – wyjazd do Jodhpuru

I fragment mojego listu do Martina:

„…Po południu pojechaliśmy na wycieczkę jeepem i wielbłądami na zachód słońca na pustynię . Wszystko się fajnie udało, oprócz zachodu słońca, bo przyszły chmury i zaczęła się bezdeszczowa burza. Nie było zachodu słońca ale za to fajnie było widać pioruny, które rozświetlały całe wydmy. Z tej całej pustyni tak naprawdę był tylko pas 10 metrowej wydmy piaskowej, bo dookoła była sawanna, ponieważ jest wiosna i wszystko po monsunie jest zielone. Na samych wielbłądach jechaliśmy 40 minut i to nam wystarczyło, żeby spokojnie zjeść kolację przy ognisku, którą robiło dla naszych 6 osób, 7 osób z obsługi. Jedzenie było bardzo dobre chociaż z odrobiną piasku. Po tej pustynnej wycieczce o 23.15 wyjechaliśmy z Jajsalmeru do Jodhupru.